Tyle się ostatnio mówi w przestrzeni publicznej o konieczności odejścia od pruskiego modelu szkoły. O tym, że ocena może ranić, a rzadko uczyć. Zauważamy, że mały człowiek w sytuacji oceniania potrafi zamknąć się w sobie, zniechęcić i wręcz „obrazić” na przedmiot. Szkoły przechodzą stopniowo (nomen omen) na ocenianie kształtujące, które wskazuje mocne i słabe strony ucznia, a nie przykleja mu łatkę „trójkowy” czy „szóstkowy”.

Skąd więc w nowoczesnej szkole językowej taki trend, żeby wprowadzać kulturę egzaminacyjną?

Może lepiej by było pozwolić dzieciom wierzyć, że nauka angielskiego ma na celu wyłącznie uprzyjemnienie im spędzania wolnego czasu? Że na lekcji, to grunt, to dobrze się bawić, nasiąkać językiem i osłuchiwać się z nim.

Do pewnego momentu – zdecydowanie tak. Ten moment to około 8-9 lat.

Na pewno wiele osób pomyślało w tym momencie, że początek podstawówki to za wcześnie na egzaminy. Zwłaszcza takie poważne, jak w akredytowanym centrum jednego z najbardziej rozpoznawalnych uniwersytetów na świecie. Bo przecież ten mój mały człowiek zestresuje się na widok surowego egzaminatora za wielkim biurkiem, i trauma zostanie mu na wiele lat. Może nawet nie będzie chciał chodzić na angielski. Tyle, że egzaminy dla dzieci w ogóle tak nie wyglądają!

kursy językowe dla dzieci

Warto dowiedzieć się, jak wygląda egzamin językowy.

Pokolenie, z którego pochodzi większość rodziców obecnych ośmiolatków, ma z testowaniem skojarzenia okropne. W najlepszym wypadku żmudne zadania do wypełnienia, w najgorszym przepytywanie jak Kondrat z Koterskim w Dniu Świra. Na szczęście nowoczesne egzaminy w dobrej szkole językowej nie mają z tym nic wspólnego!

Przyjrzyjmy się egzaminom YLE.

Organizowane przez Cambridge English egzaminy Young English Learners odbywają się na trzech poziomach: Starters, Movers i Flyers.  Celem egzaminu jest sprawdzić, jak dziecko radzi sobie w trzech obszarach językowych (słuchanie, mówienie i jako jedna część czytanie z elementami pisania) korzystając z poznanych słów i zwrotów. Jego zadaniem jest zrozumieć tekst mówiony, wskazać odpowiedni fragment rysunku, dorysować lub pokolorować pewne jego elementy. Zaznaczyć, czy napisane zdania są prawdziwe lub jednym słowem podpisać obrazek. Dziecko odpowiada również na bardzo proste pytania. Zwykle część ustną zdaje się w parze, a egzaminatorzy to pedagodzy z ogromnym doświadczeniem, którzy zachęcają i ośmielają uczniów do wykonywania zadań. Po wszystkim dziecko dostaje certyfikat. Tak, każde dziecko, takich egzaminów nie można nie zdać. I to daje ogromne poczucie sukcesu: ja, ośmiolatek z polskiej szkoły, mam na swoje nazwisko dokument wystawiony przez Uniwersytet w Cambridge! Często zaleca się, żeby dzieci zdawały pierwsze egzaminy poniżej swojego poziomu językowego – jeśli na kursie dobrze już radzą sobie z materiałem z poziomu Movers, to z dużą dozą prawdopodobieństwa poziom Starters zaliczą śpiewająco i zdobędą większość z 15 możliwych tarcz, oraz poczucie pewności siebie i dumy. To spowoduje, że do kolejnego egzaminu podejdą z jeszcze większym entuzjazmem.  A dzięki certyfikatowi rodzice i lektor dostaną informację zwrotną, który z testowanych obszarów poszedł najlepiej, a nad którym warto mocniej pochylić się w przyszłości.

Feedback pomaga dobrze zaplanować edukację językową dziecka.

Świadomość postępów i jasno określone cele nadają sens kursom językowym. W słabej szkole organizuje się lekcje w grupach dość przypadkowo dobranych, często na zasadzie „kolega chodzi, więc syn też by chciał, ale tylko z nim, bo rozumie pani…”. Wtedy rzeczywiście mamy klubik towarzyski, a efekty nie mogą być spektakularne, skoro lektor mierzy się na jednej lekcji z chłopcem, który uczy się już trzy czy cztery lata i drugim, który angielski dotąd znał tylko ze słyszenia.

To test or not to test, czyli o egzaminach językowych dla najmłodszych

Dobra szkoła językowa ma pomysł na ścieżkę edukacyjną naszego dziecka.

Co to oznacza? Kiedy przyprowadzamy przedszkolaka, możemy przewidzieć kiedy będzie biegle władał językiem obcym. Jaki poziom osiągnie jako maturzysta przy założeniu, że będzie w przewidzianym czasie mijał kolejne kamienie milowe, takie jak na przykład egzaminy. Czyli rodzic będzie w stanie na bieżąco oceniać, czy wszystko idzie zgodnie z planem, i reagować, jeśli nie. Nie doprowadzimy do sytuacji, w której po latach płacenia za – nie oszukujmy się – nie najtańsze zajęcia językowe, nagle zdamy sobie sprawę, że całe te pieniądze na nic się nie zdały, bo nasz maturzysta nie umie nawet na wakacjach o drogę zapytać. Osiąganie kolejnych poziomów biegłości pozwala nam szybko poradzić sobie z newralgicznymi punktami na osi rozwoju językowego dziecka, o ile takie się pojawią. Jest to więc też motywujące dla nas, rodziców-inwestorów, bo przecież sprawna edukacja językowa jest inwestycją w przyszłość naszego dziecka we współczesnym świecie.

Pamiętaj, że praktyka czyni mistrza.

Kto z Was pamięta, jak pierwszy raz samodzielnie prowadził samochód? Ileż to było emocji, trzęsącą się ręką włączana stacyjka, sprawdzamy jeszcze raz biegi, tu pierwszy, tu wsteczny, zaglądamy, czy to sprzęgło to na pewno po lewej stronie, kilkanaście razy przesuwamy lusterko, żeby złapać ten IDEALNY kąt. Jedziemy, a każde skrzyżowanie czy rondo wydaje się śmiertelną pułapką. Na miejsce dojeżdżamy z mokrymi plecami. A teraz? Większość z nas w ogóle ledwo rejestruje, że prowadzi samochód, podejmujemy automatyczne decyzje, koncentrujemy się na celu, a nie na samym procesie. Dlaczego? Bo nasz mózg już tę sytuację oswoił.

Oswajanie nieznanego jest kluczem do pozbycia się stresu.

Tak będzie i ze wspomnianą jazdą samochodem, i z przemówieniami publicznymi, i z egzaminami. Pierwszy wywoła pewne emocje, jasne, ale dwudziesty już nie koniecznie. Dlatego warto pomyśleć, jak na osiągnięcia młodego człowieka wpłynie kwestia, czy taka na przykład matura będzie dla niego pierwszym, czy kolejnym spotkaniem z oficjalnym potwierdzeniem zdobytej wiedzy. Czy w tym kluczowym momencie nie lepiej, żeby znał już te realia i zasiadł przed arkuszem egzaminacyjnym zrelaksowany i pewny siebie?

Dobra szkoła już dziś powie Ci, kiedy Twoje dziecko może podejść do pierwszego egzaminu.

Trzymamy kciuki, żeby Wasz pierwszy certyfikat miał jak najwięcej tarcz 🙂

wrzesień 2021